Za kulisami
Ekipa Krawca z Panamy jest pierwszą, która od czasu zakończenia tzw. kryzysu panamskiego w 1995 r. podjęła się realizacji poważnego przedsięwzięcia filmowego w stolicy tego kraju. – Nakręciłem cztery filmy w tropikach i Panama nie była dla mnie czymś zupełnie nieznanym – mówi Pierce Brosnan. – Niezwykła egzotyka, piękne kobiety, korupcja, handel narkotykami, to wszystko tworzy tu niezwykłą mieszankę.
Geoffrey Rush bardzo solidnie pracował nad rolą. Jeszcze w Sydney, na długo przed zdjęciami, poświęcił wiele czasu, by poznać profesję krawca. Potem, już w Panamie, wielokrotnie korzystał z uwag i porad innego krawca, który uczył go technik projektowania i kroju. – W „Blasku” grałem na fortepianie, a teraz, w „Krawcu z Panamy”, szyję kamizelki i garnitury – cieszy się aktor.
Rolę Marty powierzono 28-letniej Leonor Vareli. – Kiedy przeczytałam scenariusz wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, by dostać tę rolę – mówi aktorka. – W trakcie przesłuchania niezwykle pomógł mi reżyser, który dał mi kilka bardzo istotnych wskazówek. Od razu poczułam, że dostanę tę rolę.
John Boorman nie ukrywał, że interesują go kolejne etapy powstawania filmu. – Scenariusz pisze się w samotności, reżyseria to praca z dużą grupą osób, a produkcja jest, mówiąc najprościej, trzymaniem wszystkiego razem – tłumaczy reżyser. – Bardzo często pytają mnie, jak udaje mi się pogodzić sprzeczne ze sobą funkcje. Zdarza się, że jako reżyser przeklinam scenarzystę, a kiedy indziej narzekam na producenta. W ten sposób stale jestem w konflikcie z samym sobą.
Panamczycy entuzjastycznie przyjęli aktorów i całą ekipę filmową. Pierce Brosnan gdziekolwiek się pojawiał, przyciągał tłumy wielbicieli. Wszyscy pamiętali go jako Jamesa Bonda i chcieli na własne oczy zobaczyć słynnego gwiazdora. Aktor cierpliwie znosił natarczywość fanów.
Bez przesady można powiedzieć, że produkcja filmu przyniosła panamskiej gospodarce milionowe zyski. Oprócz kosztów pobytu, które ogromna ekipa musiała ponieść, zatrudniono ponad setkę statystów, dając w ten sposób zarobek wielu bezrobotnym.
Również do epizodycznych ról zaangażowano Panamczyków. Był wśród nich były dyplomata Adolfo Arias Espinoza, który w filmie Boormana zagrał prezydenta. Dyrektor teatru, Bruce Quinn, wcielił się w rolę amerykańskiego turysty. Realizacja filmu w Panamie trwała 6 tygodni.



